HomeFelietonyNie ze mną te numery … Sławomir Kamiński

Nie ze mną te numery … Sławomir Kamiński

Kiedyś na wierzejach (drzwiach do stodoły) ktoś narysował kawałkiem kredy gołą babę. Dzieło nie było zbyt realistyczne, więc zostało podpisane – goła baba. Jakiś wiejski myśliciel dopisał obok: nie daj się zwieść.


Taki napis powinien pojawić się przed wjazdem do sporej ilości miast, a już na pewno przed prawie wszystkimi miastami, które żyją tylko w okresie wakacyjnym. Niestety kreatywność speców od reklamy przerasta rzeczywistość, która z kolei nie nadąża za potrzebami turystów.
Weźmy takie Międzyzdroje – ich hasło to: „Miasto gwiazd”. Jak należy domniemywać chodzi o gwiazdy polskiej estrady, których odciski dłoni są umieszczone na jednym z bulwarów.

Problem zasadniczy to status gwiazdy, który w Polsce jest co nieco dyskusyjny, bo niby o kim mowa? O tych, którzy mają powody, żeby pretendować, czy o tych, którzy pretendują do tego nie mając absolutnie żadnych obiektywnych ku temu powodów. Efekt jest taki, że części nazwisk tam zapisanych nie kojarzę. Może to wynikać z faktu, że nie oglądam seriali. Pomysł Międzyzdrojów jest taki: zapraszamy na tydzień darmowej zabawy łase na to polskie gwiazdy show biznesu, a później cały rok obrabiamy temat, pokazujemy wytłaczanki i napełniamy kasę miejską wpłatami z parkometrów. Do tego dochodzi ta maniera las Vegas: głośno i błyszcząco. Mnie to wygląda na jakiś kompleks.
Niedaleko jest Świnoujście – „Miasto 44 wysp”. Nie wiem ile z nich jest dostępnych do zwiedzania i co na nich jest wartego zobaczenia, bo nie ma o tym nigdzie informacji. Może chodzi o to, żeby komuś zaimponować, że jest ich aż tak dużo albo o skojarzenia z Mickiewiczem. Trudno zgadnąć o co chodziło włodarzom tego miasta, podobnie zresztą jak w przypadku naszego wieszcza. Jest podejrzenie, że zwyczajnie mu się rymowało, to sobie wstawił, a teraz pokolenia maturzystów próbują wykoncypować, co autor miał na myśli. Fakt jest taki, że Świnoujście, to jedyne miasto, które wykiwało google maps. Aplikacja ta prowadzi na prom (który przewozi samochody z wyspy na wyspę).

Jakież zaskoczenie spotyka turystów, gdy podjeżdżają i słyszą od stewarda: ten prom jest tylko dla miejscowych. Google nie może zrozumieć, że segregacja rasowa skończyła się, ale nie wszędzie, bo są miejsca na świecie, gdzie dzieli się ludzi na swojaków i tych obcych. Mogłoby się wydawać, że to przyjezdni powinni mieć pierwszeństwo wjazdu. Nie, świnoujska gościnność polega na tym, że trzeba gnać kilkanaście kilometrów na prom dla obcych.

Tak czy inaczej hasło „Miasto 44 wysp” nie robi na mnie wrażenia, ale już takie: „Zrobiliśmy w Bolka Google” – dużo bardziej. Dla jasności nie zgadzam się na bezpłatne użycie tego sloganu, nie czuję potrzeby wspierania tamtejszych miejscowych. Mam za to sugestię dla władz lubelskich miast o urządzanie ( w ramach wzajemności) specjalnych parkingów dla mieszkańców Świnoujścia poza granicami aglomeracji i wydzielania dla nich miejsc stojących w komunikacji miejskiej.

Jakże inaczej jest na przykład w Ustce. Ustka to „Miasto na fali”. Hasło proste i trafne. Cudowne miejsce, gdzie nikt nie sili się na podpieranie cudzym autorytetem albo sztucznymi, a fałszywymi atrakcjami. Ustka nie musiałaby mieć żadnego sloganu, a i tak miałaby swoich fanów. Podobnie jest z lokalną atrakcją, jaką jest knajpa Mar- Hub. Nazwa nie powala (pewnie coś znaczy dla właściciela) w przeciwieństwie do serwowanych tam dań. Cudowny dorsz z masełkiem, bez ości to spécialité de la maison. Palce lizać po łokcie.

Proszę sobie wyobrazić, że do stolików w tym przybytku stoją kolejki! Mało tego, nawet ja, który wszelkie relikty komuny (kolejki, cenzura, propaganda) darzy szczególną pogardą, stoję karnie, z zazdrością patrząc na tych, którzy już spożywają specjały. Mało tego, właściciel w bardzo dowcipny sposób potrafi zareklamować swój towar. Staram się unikać wszelkich reklam na Fb, ale nowych wpisów z Mar- Huba sam wypatruję z zaciekawieniem. Klient jest traktowany jak człowiek myślący, potrafiący docenić poczucie humoru.
Kochani czytelnicy nie dajcie się zwieść propagandą, opierajcie się na tym, co ludzie publikują pod swoim nazwiskiem, a za dobre słowo nie biorą pieniędzy.

Udostępnij na:
Oceń ten artykuł

Nie rodowity puławianin ale w Puławach od 44 lat ukończone studia na Wydziale Ekonomicznym UMCS – Zarządzanie i Marketing, oraz na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, żonaty dwoje dzieci. Portal LPU24.pl, LPUradio.pl i LPUTV.pl to wciąż hobby i sposób na realizacje pasji.

Brak komentarzy

Napisz komentarz